Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

Rozległy obszar słonej wody (Tahereh Mafi: Gdyby ocean nosił twoje imię)


Każdy z nas ocenia innych. Nieważne jak bardzo byśmy się zarzekali, że tego nie robimy, to oceniamy osoby na podstawie wyglądu, tego co robią, jak się zachowują, czy w jakim środowisku się obracają. Często poddajemy ocenie cechy, których nie możemy zmienić tj. wzrost, kolor skóry, choroby, ponieważ wyłamują się z norm. Podobnie religia, czy wygląd są krytykowane i często wyśmiewane przez innych. W dzisiejszych czasach rośnie świadomość społeczeństwa, że nie każdy z nas jest taki sam i to jest właśnie super, że różnimy się od siebie nawzajem. Niestety, nie każdy to rozumie i nadal, zwłaszcza osoby młode, są oceniane przez innych 
i próbują zmienić samych siebie by nie wyróżniać się wśród innych. Nie musimy kochać wszystkich, ale każda osoba zasługuje na szacunek innych. 

Tanya Burr: Love, Tanya


Dobra, to już ostatnia recenzja poradnika, przynajmniej na teraz. W tym roku przeczytałam ich strasznie dużo, a kiedyś w ogóle ich nie czytałam. Jeśli chodzi o książki youtuberek to są dość średnie. Oklepane rady i triki, wszystkie są o tym samym i niestety "Love, Tanya" taka była. Niby fajnie się czyta, ale to nic odkrywczego, a szkoda. Podstawy makijażu, jak znaleźć własny styl i jak pielęgnować przyjaźnie, oklepane tematy, które na początku mnie interesowały, a teraz czytam o tym tylko dlatego że lubię osobę która pisze. Niestety, ale coraz bardziej podchodzę sceptycznie do takich pozycji. 

Charlotte Cho: Sekrety urody Koreanek


Tak jak każdemu, cera potrafi płatać figle. Kiedy zjem dużo niezdrowych rzeczy, jest nagła zmiana pogodny lub zmiana kremu to budzę się z niespodziankami na twarzy. Ostatnio wszystkie te czynniki się skumulowały i miałam istny armagedon na twarzy. Jakiś czas temu przeczytałam "Sekrety urody Koreanek" Charlotte Cho i kiedy na mojej twarzy było nieciekawie to stwierdziłam, że wypróbuję tę już słynną pielęgnację Koreanek o której przeczytałam w tym poradniku. A czy są efekty? Moja cera wróciła już do normalności i ogólnie wszystko jest już dobrze i mam wrażenie, że zamienienie kolejności w mojej wieczornej pielęgnacji na pewno pomogło. 

V. E. Schwab: Mroczniejszy odcień magii


Są książki, które bardzo trudno mi się czyta. Nie wiem czym jest to spowodowane, ale często mi się zdarza pochłaniać powieść przez dwa tygodnie. I wiem, że niektórzy się delektują lekturą, ale ja się po prostu męczę. Pomimo tego, że pozycja może mieć naprawdę oryginalną fabułę, dobrze rozwiniętych bohaterów, a autor pisze ciekawie, ale i nadal czytanie idzie uciążliwie. Od jakiegoś czasu szukam przyczyny, ale nie potrafię jej znaleźć. I bardzo mnie to martwi. Dzisiaj zapraszam was na recenzję tego typu książki. Hit internetu, który okazał się dla mnie być kitem. 

Jandy Nelson: Oddam ci słońce


Czy wy też czasem tak macie, że po przeczytaniu jakiejś książki myślicie sobie, że była ona przeciętna, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzacie, że była ona naprawdę dobra. Ja tak właśnie miałam z "Oddam ci słońce". Miałam bardzo dużo oczekiwania co do tej pozycji. Wszędzie były same pochlebne opinie. Tuż po odłożeniu pozycji na półkę czułam się trochę rozczarowana, ponieważ ta historia nie porwała mnie tak jak wszystkich. Czytałam ją dość długo, pomimo tego że były wakacje. Jednak, po kilku dniach zmieniłam zdanie.

Remigiusz Mróz: W cieniu prawa


Naprawdę nie lubię czytać złych książek (a kto lubi?). Rok lub dwa lata temu czytałam same słabe pozycje, że obniżyłam oczekiwania, ponieważ nie chciałam się co chwilę rozczarowywać. Dlatego naprawdę się zdziwiłam, że po tak dobrej powieści którą była "Kasacja" (recenzja powinna się pojawić we wrześniu, ale to wszystko będzie zależeć od wolnego czasu już teraz wiem, będę miała bardzo mało) i była po prostu fenomenalna, a "W cieniu prawa" nudziłam się. I to bardzo. I czułam się mocno rozczarowana. Mam kilka lektur Remigiusza Mroza na czytniku, więc je przeczytam, ale będę podchodzić d nich  większą ostrożnością.

Magda Stachula: Idealna [przedpremierowo]


Nie czytam za często książek Polskich autorów. Zdarzały się sytuacje, że recenzentowi nie podobała się dana powieść, uzasadniał dlaczego, ale i tak pisarz lub pisarka nie mogli się pogodzić z krytyką. Dlatego bardzo sceptycznie podeszłam do "Idealnej" Magdy Stachuli. I naprawdę mi się ona spodobała. Kiedy już zamknęłam pozycję nie mogłam uwierzyć, że tak wciągającą historię mogła napisać Polska. I to jeszcze debiut. Nawet znanych autorów ich pierwsze lektury często są słabe. Bez doświadczenia, ale wiedzą co poprawić i kolejne rzeczy, które wydają są już lepsze. Inaczej jest z dobrymi debiutami. Najlepiej, żeby udało się napisać tak dobrą książkę jak ta pierwsza, a może nawet lepszą.

Katie McGurry: Przekroczyć granice


Pomimo tego, że jestem nastolatką to często książki przeznaczone dla mojej grupy wiekowej wydają mi się bardzo nierealistyczne. Obecne są wielokąty miłosne, które w prawdziwym życiu zdarzają się bardzo rzadko. Dlatego bardzo sceptycznie podchodzę do książek tego typu. I o dziwo "Przekroczyć granice" okazało się inne, niż inne pozycje YA. Tylko okładka jest lekko sztampowa, ale taka jest też oryginalna, więc co zrobisz? Kiedy zobaczyłam powieść w zapowiedziach od razu wiedziałam, że będę musiała ją mieć. I wiecie co? Było lepiej, niż się spodziewałam.

Cecelia Ahern: Miłość i kłamstwa


Nie lubię czytać klasyki latem. To jest czas wolny od szkoły, czas żeby się zrelaksować i jakoś nie mam ochoty pochłaniać ciężkich książek. Znam jedną youtuberkę, która czyta tylko takie pozycje. Nie zrozumcie mnie źle, "Rok 1984" George Orwella był jednym z najlepszych utworów z którymi miałam do czynienia  w tym roku. Chętnie też wezmę udział w wyzwaniu czytelniczym Rory Gilmore, ale to są już plany na nowy rok (dlaczego ja w ogóle o ty myślę, jest przecież lipiec). Lecz na początku muszę obejrzeć serial, który jest jakiś 6 w kolejce do rozpoczęcia.

Andy Weir: Marsjanin


Normalnie nie czytam tego typu książek, co więcej filmów i seriali też nie, ponieważ mnie one nudzą. Lecz po tylu zachwytach nad filmem, który zdobył pełno nagród, to postanowiłam zaopatrzyć się w swój egzemplarz "Marsjanina". Z racji tego, że jestem już po egzaminach to pewnie niedługo obejrzę ekranizację i dam wam znać czy mi się podobała. Podobno jest trochę lżejszy niż książka, a że pierwowzór mi się podobał, to myślę, że film bardzo przypadnie mi do gustu. Matt Damon na okładce, czego chcieć więcej?

Anna Lewandowska: Żyj zdrowo i aktywnie


Zauważyliście, że jest teraz moda na bycie fit&healthy, coraz więcej osób biega i kiedy nie mają czego zjeść w pracy idą do zdrowych restauracji, a nie do McDonalda. Ogólnie bardzo mnie to cieszy, ale pamiętajmy, że moda przemija, a lepiej żeby ta akurat nigdy nie minęła. Po tym poście w którym próbowałam was zachęcić do zdrowego trybu życia, dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki żony najpopularniejszego piłkarza Polski, czyli Anny Lewandowskiej, która prowadzi bardzo popularnego bloga healthy plan by ann - Anna Lewandowska.  

Leslye Walton: Cudowne i osobliwe przypadki Avy Lavender


Bardzo lubię czytać książki, które są dobrze napisane, mają ciekawą fabułę i interesujących bohaterów. Niestety, w dzisiejszych czasach autorzy nie zwracają na te jakże ważne aspekty. Klasyki, klasykami, ale czasem warto się odmóżdzyć przy mniej zobowiązujących lekturach. Pomimo tego, że historia Avy Lavender jest kierowana do młodzieży myślę, że i dorośli znaleźliby coś dla siebie. Zapraszam was dzisiaj na recenzję "Cudownych i osobliwych przypadków Avy Lavender".

Fleur De Force: Jak być glam?


W tym roku przeczytałam więcej poradników, niż w całym moim życiu. Niektóre lepsze, niektóre gorsze, ale i tam je namiętnie pochłaniam, pomimo tego że często informacje napisane na kartkach tych pozycji już jest mi znana. Jeśli moglibyście polecić jakiś poradnik, to chętnie poczytam o waszych propozycjach w komentarzach. Dzisiaj recenzja "Jak być glam?", który był takim średniakiem, dużo nie wniósł mi do życia (ale coś tak!), lecz wiem, że są o wiele lepsze książki tego typu.

Katarzyna Tusk: Elementarz stylu


Normalnie takich książek nie czytam i nie wiedziałam jak się zabrać za tę recenzję, ponieważ uwielbiam ten poradnik. Może nie jest to moja ulubiona pozycja, ale jest naprawdę godna uwagi. Kasia Tusk napisała naprawdę dobre teksty z przepięknymi zdjęciami i co najważniejsze - "Elementarz stylu" wielu rzeczy mnie nauczył i od jakiego czasu trochę łatwiej mi się ubrać. Niestety, nadal mam problem: Mam tyle ubrać, że nie mam co na siebie włożyć, ale powoli uzupełniam swoją garderobę.

Zoe Sugg: Girl online w trasie


Życie lubi plątać nam figle. Coś co kiedyś mogło ci się zdawać stałe, nagle znika i ty rozkładasz ręce, bo nie wiesz co zrobić. Po prostu, życie nie jest proste, o czym boleśnie się bohaterka serii "Girl online", Penny. I wiecie co? Ta książka naprawdę mi się podobała. Taki przyjemny odmóżdzać, o którym szybko się zapomina. Ta część nie była tak bardzo przesłodzona i kilka razy zostałam mocno zaskoczona. Dzisiaj zapraszam was na recenzję kolejnej pozycji Zoë Sugg - "Girl online w trasie".

Kody Keplinger: The D.U.F.F. Ta gruba i brzydka


Już dawno nie czytałam tak beznadziejne książki. Takiej, w której wkurzałoby mnie wszystko co żywe i martwe, a ja tylko siłą woli skończyłam lekturę. "The D.U.F.F" jest jedną z najgorszych powieści jakie przeczytałam w tym roku jak i w moim życiu. Ekranizacja jest równie beznadzieja jak ta pozycja. Możecie mi tylko powiedzieć, w jakich filmach ten aktor grał, bo skądś go znam, ale nie wiem skąd. I nawet nie wiem jak, ale prawie całą fabułę w filmie, ale i tak był on beznadziejny. To trzeba umieć.

Zoe Sugg: Girl online


YouTube'a uwielbiam od zawsze. Na nim się znalazłam przed odkryciem blogspota, ba nawet przed facebookiem, bo tam odkryłam takie gwiazdy jak Justin Bieber czy One direction (spokojnie, już mi przeszło). Od jakiegoś roku ten portal już służy mi do czegoś innego, niż słuchanie muzyki, a mianowicie zaczęłam tam oglądać filmiki na temat książek, kosmetyków i lifestyle'u. Dość szybko natrafiłam na Zoellę, którą bardzo szybko ją polubiłam (ten jej akcent!). Niedługo potem, dowiedziałam się, że będzie wydawana książka vlogerki w Polsce i ją przeczytałam.

Sarah J. Mass: Szklany tron


Bardzo rzadko daję książce 6/6. Kiedyś oglądałam moje stare opinie na lubimy.czytać i co tam widzę? Same rewelacje! Opinia: Książka mi się nie podobała. Ocena? 7/10. Dzisiaj, kiedy jestem bardziej surowa, co do treści powieści, niewiele pozycji mi się podoba. Dzięki ...ale zaczytanej... rozwinęłam swój gust czytelniczy, który stał się bardziej wybredny i coraz mniej sięgam po lektury paranormal romance, w których kiedyś namiętnie się zaczytałam, a dzisiaj nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam coś o wampirach. Chyba dorastam. Piotruś Pan mówił, żeby tego nie robić. Ups.

Katarzyna Berenika Miszczuk: Gwiezdny wojownik 1. Działko, szlafrok i księżniczka


Science-fiction jeszcze nigdy w życiu nie czytałam. Książek tej autorki, Katarzyny Bereniki Miszczuk również. Nie wiecie od jak dawna chciałam zapoznać z twórczością tej pisarki. Kiedy w pierwszych miesiącach 2013 zaczęłam wchodzić na blogi, aż roiło się od recenzji najpopularniejszej trylogii o "Wiktorii Biankowskiej". Pamiętam jak kiedyś z Dominiką (she is my best friend, by the way) wyciągnęłyśmy z półki "Ja, diablica" i bardzo spodobał mi się opis z tyłu. I wiecie, że po tylu latach, nadal nie przeczytałam tych 3 książek?

John Green: Papierowe miasta


Na wakacjach zawsze szukam lekkich i zabawnych młodzieżówek, które nie wymagają od nas większego myślenia, ale i tak sprawiają nam przyjemność. Lecz czasem chce mi przeczytać coś, co mi zapadnie w pamięć. Coś, co będzie się wyróżniać pomiędzy tymi wszystkimi średniakami. I wtedy wiem, że mogę wziąć do ręki powieść Johna Greena, a że niedawno wyszedł film do kin, stwierdziłam, że wezmę "Papierowe miasta", które mnie nie zawiodły. Teraz już tylko został mi do pochłonięcia "Will Grayson, Will Grayson", ale po bardzo niepochlebnych opiniach, tak średnio chce mi się to czytać, ale znając mnie nastąpi to w niedalekiej przyszłości.